Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Xena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Xena. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 września 2009

Gógl rozsądnie

Ktoś via gógl zapytał trzeźwo:

"czy można kastrować kotkę 7-letnią"

odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale jeżeli kot jest w dobrej kondycji zdrowotnej - nawet powinno się. Wahania hormonalne (ciąże, rujki) i związane z tym zmiany w macicy mogą prowadzić do groźnych chorób, np. ropomacicza i różnych rodzajów raka.

Przed kastracją kot powinien być zbadany przez weterynarza, który przeprowadza wywiad, pyta o ewentualne dolegliwości, przeprowadza badanie itp. Jeżeli narkoza będzie dla kota przeciwwskazana, z pewnością o tym powiadomi właściciela. Czasem zdarza się, że mimo ryzyka przeprowadza się zabieg, gdyż jest niezbędny dla ratowania życia kota (w przypadku nowotworów itp.).

Ja w każdym razie polecam :) Xena została wykastrowana aborcyjnie gdy miała 13 lat. Szybko doszła do siebie i dziś, po prawie dwóch latach, czuje się wciąż bardzo dobrze. Strach jednak pomyśleć, co by było, gdybyśmy zaniechali operacji.

poniedziałek, 21 września 2009

Przybyłam, sterroryzowałam, przytuliłam

Byliśmy świadkami niezwykłego zdarzenia. Xena jak zwykle ucinała sobie poobiednią drzemkę, gdy Daina znienacka wskoczyła na jej "łóżeczko" i bez skrupułów położyła się niemal na nodze naszej seniorki. Byłam już przygotowana na ratowanie Dainy i opatrywanie jej ran, ale tymczasem... Xena jak gdyby nigdy nic zmieniła tylko pozycję na nieco wygodniejszą i położyła łepek na grzbiecie Dainy...
Wstrząs był taki, że Bartek nic tylko biegał i robił zdjęcia. A Daina pozowała:









poniedziałek, 27 lipca 2009

Nowy lokator - i wciąż brak adopcji :(((

Razem z Dainą i Saharą zamieszkał ich prawie-że-rówieśnik Zenit. Poprzednio mieszkał u Mimw. Pomoć był strasznym zbójem i tylko dlatego wylądował na wygnaniu, czyli u mnie ;).

Oczywiście żartowałam ;) wciąż borykamy się z problemem przepełnienia domów tymczasowych, mimo że dołączyło do nas w tym roku mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy pomagają ratować CKoty...

Zenit zupełnie zmienił się po przeprowadzce. Do końca nie wiem, czy chodzi o wychowawczą łapę Xeny, czy też opiekuńczość Toci. A może jedno i drugie? Dość, że z niedotykalskiego zawadiaki, zrobił się mruczkiem i gadułą. Świetnie dogadał się z resztą domowników, a mojego Bartka chyba zupełnie oczarował. Bo to przesympatyczny Toperz jest :)


Niestety, nikt nie dzwoni... :( Tak wspaniałe dziewczyny, Daina i Sahara, wciąż nie mogą doczekać się domu :((

PS. Zenit nie ma wirtualnego opiekuna!!!

środa, 27 maja 2009

Senny dzień


Za oknem pada i wieje, więc koty zabrały się za swoje ulubione hobby...


...spanie...







zzz...



zzzz...









zzz...


zzz...






Aż tu nagle...

Niespodziewany Desant Nikona :P

niedziela, 12 kwietnia 2009

Starszy kot plus rozbrykany maluch

Tak właśnie jest u nas w domu.

Przypadek 1.

Dostojna, sarkastyczna, humorzasta pani Xena spokojnie, na sztywnych łapkach - zupełnie jakby szła na szpilkach - idzie z posłanka pod oknem, gdzie zrobiło się za gorąco dla jej arystokratycznego futra, do transporterka przy miseczkach. Nic nie zakłóca jej dystyngowanego spokoju. Xena rzuca powłóczyste spojrzenie jednego oka, omiatając nim połowę pokoju. Cisza.

"Aż tu nagle..."

Xena czuje gwałtowny podmuch powietrza, a na swym grzbiecie miękki, gumowy brzuszek Toci.

Tocia właśnie zasymulowała polowanie, za jego obiekt uznając tym razem grzbiet Xeny. Tocia swe zamiary obwieszcza setne części sekundy przed skokiem frywolnym "łriuu!", dzięki czemu nie ma żadnej możliwości uniknięcia ataku.

Efekt: Xena jest zirytowana i nie współpracuje. Trzeba wybrać bardziej podatny obiekt, np. mnie. Łriuu!!!

Przypadek 2.

Słodkie Tociątko ogląda ze mną "House M.D." (widocznie też jest hipochondryczką). Leży wyciągnięta na moich kolanach, łepek odwrócony o 180 stopni (nie wiem, jak czyta napisy), sztywna i chyba bardzo wciągnięta w fabułę.
Xena, nie zważając na to, że jest kotem nieśmiałym i generalnie nie powinna robić "takich rzeczy", wskakuje na kanapę i wącha tociowy ogon.

Po czem co następuje:

Tociowy ogon odczuwa zmianę pola elektromagnetycznego w sferze okołoogonowej i przekazuje impuls do CERN (Ciepłolubny Efektywny Radar Nauszny), który natychmiast nakierowuje małżowiny na źródło anomalii w polu. Obcy zostaje wykryty i Zaatakowany, jak mawiają, Na Prędkości. To znaczy niezwłocznie, bez zwracania uwagi na konsekwencje.

Efekt: Koty gonią się radośnie, robiąc nieznośny hałas, przez najbliższe 1,5 godziny, a ja mam umiarkowany, ale jednak, spokój.

Wnioski:

Moje koty wyglądają skądinąd na szczęśliwe, zadowolone, rozruszane. Nie widzę specjalnych frustracji, mimo że Xena bywa czasem zirytowana a Tocia znudzona. Kondycja dobra, pyszczki uśmiechnięte...

Kot młody może bez większych przeszkód zamieszkać z kotem w podeszłym wieku, choć to, jak się do siebie dopasują, zależy od ich charakteru i podejścia opiekuna. Trzeba pamiętać, że niedopasowanie i, co za tym idzie, niezadowolenie i frustracja kotów, mogą się równie dobrze zdarzyć, gdy koty są w tym samym wieku i zwyczajnie nie odpowiadają sobie nawzajem pod względem charakteru.

Apeluję więc, kochani kociarze, żebyście wstrzymali się z wydawaniem arbitralnych opinii (czyt. gadaniem głupot) pt. "do starszego kota kot w podobnym wieku". Nie jest to reguła i alternatywne rozwiązania nie muszą być gorsze. Prawdopodobieństwo prawdopodobieństwem, jednak wybór towarzysza dla naszych starszych podopiecznych powinien odbywać się w oparciu o naszą znajomość jego charakteru a nie abstrakcyjne, w gruncie rzeczy, kryterium wieku - przecież dla każdego znaczy on coś zupełnie innego.

piątek, 28 listopada 2008

Kilka słów o codzienności i odchudzaniu kota...

Kawałek Tocia zza kawałka Xeny ;)

O codzienności...

Xena jak się okazało jest bardzo elastycznym kotem. Kiedy nie stresujemy jej np. leczeniem uszu robi się gotowa do współpracy ze wszystkimi, łącznie z Mimblą, o Toci nie wspominając. Gorzej, że w końcu trzeba kiedyś kotu zrobić przegląd - ma już jednak 14 lat, zawsze się może coś w tym ciele "porobić". Wygląda na zdrową, jednak wolę dmuchać na zimne.
Zapędy dyktatorskie Tocince można wybaczyć, gdy się weźmie pod uwagę to, że cały czas próbuje usilnie rozruszać dwie starsze panie. Xenę skutecznie, Mimblę niekoniecznie.
Problem polega na tym, że Xena jest szczupła. Podniesienie tyłka z podłogi nie sprawia jej więc specjalnego problemu...

Coś zobaczyłam. Upoluję.



Kilka słów o nadwadze i otyłości u kota...

Mam wrażenie, że bardzo niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo niebezpieczna jest nadwaga. Niewielu też wie od jakiej wagi zaczyna się niebezpieczeństwo. Zainteresowanych wysyłam do lekarza weterynarii, który podczas rutynowej kontroli zdrowia kota, powinien też określić jego wagę i zbatać czy jest ona prawidłowa. Tak czy inaczej nie należy bagatelizować problemu, jeżeli chcemy odpowiedzialnie podejść do opieki nad naszym kotem i zapewnić mu dwadzieścia lat spokojnego i komfortowego życia w naszym towarzystwie.
Często zdarza się tak, że osoby, będące opiekunami kotów (domowych czy dzikich) zachowują się, jakby były na wojnie... trzeba utuczyć kota, by wyglądał "dostatnio", jakby na wypadek głodu, żeby był okrąglutki i ładny. Taki... archetypicznie gruby.
Jednak trzeba zdać sobie sprawę z tego, że duża masa wcale nie czyni naszego kota szczęśliwym, tak samo jak zbyt duże ilości pożywienia i zbytnia jego dostępność. Wystarczy porównać koty szczuplejsze, zwykle bardziej witalne i radosne, do ociężałych, przygnębionych grubasów.
Pierwsza pomoc w wypadku, gdy stwierdzisz, że Twój kot jest gruby powinna przebiegać następująco:
- kot powinien otrzymywać pożywienie w porcjach, nie zaś mieć do niego dostęp przez cały czas. Usuń miseczkę z jedzeniem, ustal pory np. 3 posiłków w ciągu dnia.
- sprawdź, jakie są wskazania jeśli chodzi o dawkowanie karmy Twojego kota. Niektóre firmy podają zawyżone dawkowanie, co prowadzi do otyłości. Są to na ogół ci sami producenci, których pożywienie ma 4 % mięsa. Radzę sprawdzić na opakowaniu jego zawartość. Kot jest mięsożercą i potrzebuje mięsa a nie soi i papki buraczanej z popiołem.
- dawkę dzienną pożywienia podziel i podawaj w trzech porcjach. Kot będzie jadł z wielkim entuzjazmem, jeśli do tej pory miał cały czas dostęp do jedzenia.
- zapewnij swojemu mruczkowi ruch tzn. zabawę. Bardzo dobrze jest, gdy kot ma swojego kociego towarzysza.
- idź do weterynarza, skonsultuj z nim problem, ustalcie plan odchudzania, wybierzcie odpowiednia karmę.

Także zwykle widzę (przez kamerkę internetową obsługiwaną przez Bartka ;) ) ganiające się i dziko podskakujące Tocię i Xenę. Mimbla w tym czasie siedzi. Siedzi. Patrzy. Głową rusza tylko w stanie najwyższej konieczności. Wyższa konieczność następuje, gdy przychodzi Tocia i wyrazi pragnienie ssania Mimbli, co oznacza "w ryja" i "fuu". Nie lubimy tego, nie, nie.
Niepokoi mnie jej nieruchawość. Z kotami pod tym względem jest jak z ludźmi: nadwaga i brak ruchu są szkodliwe. Na dodatek dolegliwości te powodują błędne koło: kot z nadwagą nie będzie się ruszał, nieruszający się będzie gruby. I tak w kółko. Trzeba zmniejszyć ilość jedzonka i izolować od misek innych kotów.
Mimbel jest pod tym względem upierdliwy. Zjada swoją porcję (precyzyjnie wyznaczoną wg wskazań producenta - jedzą Bento Cronen premium) w tempie ekspresowym, po czym zabiera się za jedzenie Toci, która zamiast jeść myśli. Głównie nad tym, co by tu zbroić albo jak by tu wskoczyć panu na kolana. Bo pan jest taki fajny i nie może czekać.
W końcu Tocia zapomina o jedzeniu , a Mimbla metodycznie opróżnia miskę.
Rezultat: Mimblę można dalej toczyć, mimo już niemal dwumiesięcznego ograniczenia w jedzeniu.

Bartek zbyt wielkiem motywacji do bardziej radykalnych metod odchudzania Mimbli nie ma, bo czas podawania posiłków w dwóch pomieszczeniach wydłuża się mniej więcej dwukrotnie. Należałoby później także znosić amory Mimbli, która zapewne zapałałaby nagłą miłością do Podajnika Karmy (nie brzmi to nieco mistycznie? :P) i byłaby trzykrotnie bardziej absorbująca niż teraz.
Nie dziwię mu się wcale... Chyba jednak poświęcę się i ją odchudzę, kiedy wrócę ;)

Mru.


poniedziałek, 24 listopada 2008

Spojrzenia

Każde kocie spojrzenie, tak jak i ludzie, ma w sobie coś wyjątkowego. Jakby ktoś nie wierzył, że koty miewają różne charaktery...wystarczy popatrzeć im w oczy.


Tocia. Esencja niewinności. Ciekawość. Morze kociej miłości do całego świata. Ale najbardziej do Pana ;)


Xena. Mądrość. Po prostu. W czystej postaci.


Mimbla. Samotność.

Mimbla wciąż czeka... czeka... jest cierpliwa. Sypia grzecznie pod szafką na buty. Cóż, takie jej ulubione miejsce. Czasem pogada sobie z koleżanką Xeną. Czasami umyje smarkacza Tocię, przecież to dziecko jeszcze. Wciąż boi się o jedzenie - przez głód, którego w życiu doznała - więc apetyt ma niepohamowany. Bartek ma w związku z tym wielki problem z utrzymaniem jej prawidłowej wagi. Czasem nerwowo reaguje na człowieka, choć gdy przekona się, że ręka to nie kij/grabie/łopata (kto wie...) daje się głaskać, czasem pomruczy. Jest zdrowa, miła, łagodna, piękna... kto ją zechce? Już ponad pół roku czeka na domek.

sobota, 8 listopada 2008

Xeny ulubione futerko

Futerko pod oknem jest świętym miejscem. Z wszystkich kotów, jakie do tej pory śmiały przeszkadzać Xenie w egzystencji tylko Andaluzja mogła na nim spać obok Xsiężnej. No, może jeszcze ewentualnie Tocia ;).


Futerko stanowi legowisko nocne i dzienne, punkt obserwacyjny i "z góry upatrzone pozycje". Kiedy pomarańczowa zasłonka jest odpowiednio zaciągnięta można stworzyć tu również bastion spokoju przeciwko dzikim hordom małych stworów. Niestety na zimę trzeba będzie przenieść się pod szafkę z butami (patrz post pt. "Świat stanął na głowie" - zdjęcia szafki ;) )
Xena schudła :) Bartka starania dają ładne efekty. Myślę, że już jej wystarczy. Ostatnio zlała Mimblę za wkładanie łba do jej osobistej miseczki. Co za bezczelność ;)
Kiedy w grudniu wrócę do Krakowa przydałoby się zrobić przegląt kota. Tzn. dokładne badania krwi. Oczywiście w ramach prezentu na 14 urodziny :D. Wydaje mi się, że wypadałoby zobaczyć, co z nerkami, które były w styczniu "takie se" i wątrobą, która co prawda była w normie, ale lepiej dmuchać na zimne (mam uraz po tym, jak mnie wet nastraszył - przez przypadek). Xiężna czuje się dobrze, więc na szczęście nie trzeba się z tym szczególnie spieszyć - uff... :)))

piątek, 7 listopada 2008

Świat stanął na głowie...

Oczom swoim nie wierzę - od komentowania się powstrzymam...

:D



Ten dziw przyrodniczy dzisiejszy jest być może spowodowany zachowaniem Toci. Ta mała zołza wymyśliła sobie, że chce być "samicą alfa" (co z tego, że wysterylizowana i co z tego, że kot ;)) i że stłucze wszystkich, którzy staną jej na drodze do Wyłącznego Posiadania Pana. Bartek ze zdumieniem zaobserwował, że Mimbla bez problemu dała się zepchnąć na niższą pozycję w hierarchii... z Xeną nie pójdzie Toci tak łatwo, w końcu to jednak twarda baba. Wolałabym zresztą, żeby to jednak ktoś rozsądny rozdawał karty w tym stadzie...
Królewna wyobraża sobie chyba, że jest już niepodzielnym władcą i wymyśliła sobie pałac. Ma też, jak widać, kamerdynera :P

Kto by pomyślał, że taki kurdupelek jest w stanie sterroryzować trzykilową kotkę w średnim wieku...

niedziela, 12 października 2008

Całkiem duże święto...

Z radością pragnę oświadczyć, że Xena została MOIM kotem :). Zaraz później, 25.X.2008 nasza mała Tocinka stała się kotem mojego Towarzysza Życia - Bartka .
Bardzo się cieszymy, że obie dziewczyny będą z nami już zawsze, aż do końca swojego kociego życia :)

Kolejna bardzo dobra wiadomość - w ostatnich dniach dom znalazła Nebraska - ta sama, która trafiła do mojej łazienki pod opiekuńcze skrzydła Mimbli. Wcześniej przeprowadziła się tymczasowo do Mimw, której bardzo, bardzo dziękuję za fachową i czujną opiekę nad małą :). Tym samym składam też podziękowania Myszce, która jak zwykle profesjonalnie zajęła się przeprowadzeniem adopcji.

A teraz, jako że to całkiem duże święto - za koteczki i za następne adopcje - Hip-hip hurrra! :D

Tak wyglądała Nebraska po sterylizacji - w kubraczku z powodu ranki, która nie bardzo chciała się ładnie goić - razem ze swoją koleżanką Selectą w domku u Mimw


Nebraska jeszcze u Mimw, zaraz po ściągnięciu kubraczka:



Zdjęcia zostały udostępnione przez Mimw :)

wtorek, 1 kwietnia 2008

Początek przygody.

Zaczęło się wczoraj...

Nie, nie, nie, zupełnie nie tak.

Zaczęło się w grudniu, kiedy to wraz z moją przyjaciółką Izą...to zabrzmi egzotycznie...łapałyśmy koty do kastracji na jednym z podwórek krakowskich.
Wszystko szło jak należy. Jak należy - czytaj - koty zupełnie nie dawały się złapać. A szczególnie jeden...a właściwie Jedna, która Szczególnie Nas Interesowała.
Nie znaczy to, że była wybitnie piękna. Trzeba byłoby być wtedy wielkim oryginałem, żeby uznać tą kocią starszą panią za piękną. Ale...miała tylko jedno oko...języczek smętnie zwisał z pyszczka...i...była w ciąży!
Trzynastoletnia, jak później się okazało, kotka w ciąży - w grudniu - to był dla nas potężny bodziec do działania. Postanowiłyśmy to ją w pierwszej kolejności złapać.
Być może ktoś pomyśli, że sterylizacja aborcyjna to coś okropnego...jednak radzę w razie takich myśli wyobrazić sobie, czym jest ciąża dla na wpół ślepej, bezzębnej i chorej 60-letniej kobiety...która na dodatek jest bezdomna.
O perypetiach związanych z łapaniem Xeny - bo tak nazywa się teraz kotka - nie będę tu pisać. Nerwy, nerwy i jeszcze raz nerwy. Dość będzie powiedzieć, że postanowiłyśmy jej nie wypuszczać z powrotem na podwórko, jak zwykle się robi po sterylizacji. Została tymczasowo u mnie. Należy jej się emerytura.
Xena jest pod opieką azylu Cichy Kąt (www.azyl.org) i ciągle czeka na dom.
W międzyczasie wypiękniała, przytyła w granicach kociej przyzwoitości. Jest, jak się okazało, oswojona. Nie wskakuje co prawda na kolana, ale cudownie mruczy przy głaskaniu, chodzi za człowiekiem i oznajmia swoje potrzeby uroczym "mrrrmiau!".
Dlaczego jeszcze nie znalazla domu? Może jest "za stara"?... żaden kot nie jest za stary na miłość i troskę. A ona potrzebuje jej być może bardziej niż jakikolwiek młodziutki mruczek.

A co do wczoraj...cóż, wydarzyło się coś bardzo dla mnie trudnego. Nie będę więcej pisać, gdyż bardzo wiele spraw stoi jeszcze uparcie pod znakiem zapytania... wielkim, irytującym i rozstrajającym...


A oto zdjęcia Xeny - czy ktoś oprócz mnie zobaczy, jaka ona jest piękna?