Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znalezione w góglu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znalezione w góglu. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 listopada 2009

Ortografia na dobranoc

Pewna osoba zadała góglowi pytanie, jak opiekować się kotką wcionży.

Nie wiem, kim jest Wcionża, nie odpowiem więc na pytanie, nie mam bowiem pojęcia o jej kotach ;).

poniedziałek, 28 września 2009

Gógl rozsądnie

Ktoś via gógl zapytał trzeźwo:

"czy można kastrować kotkę 7-letnią"

odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale jeżeli kot jest w dobrej kondycji zdrowotnej - nawet powinno się. Wahania hormonalne (ciąże, rujki) i związane z tym zmiany w macicy mogą prowadzić do groźnych chorób, np. ropomacicza i różnych rodzajów raka.

Przed kastracją kot powinien być zbadany przez weterynarza, który przeprowadza wywiad, pyta o ewentualne dolegliwości, przeprowadza badanie itp. Jeżeli narkoza będzie dla kota przeciwwskazana, z pewnością o tym powiadomi właściciela. Czasem zdarza się, że mimo ryzyka przeprowadza się zabieg, gdyż jest niezbędny dla ratowania życia kota (w przypadku nowotworów itp.).

Ja w każdym razie polecam :) Xena została wykastrowana aborcyjnie gdy miała 13 lat. Szybko doszła do siebie i dziś, po prawie dwóch latach, czuje się wciąż bardzo dobrze. Strach jednak pomyśleć, co by było, gdybyśmy zaniechali operacji.

czwartek, 24 września 2009

Czy warto wykonywać kotce cesarskie cięcie?

Takie pytanie pojawiło się wczoraj w góglu. Gógl grzecznie wyświetlił mojego bloga, ale odpowiedź chyba niezbyt usatysfakcjonowała osobę czytającą.

Może wyrażę się jeszcze jaśniej: takie pytania należy zadawać weterynarzowi, do którego ma się zaufanie, najlepiej sprawdzonego przez kilka osób w różnych sytuacjach.
Ma to znaczenie dlatego, że każda ciąża przebiega nieco inaczej. Każda kotka jest inna. Zależy też, co chce się zrobić z kociętami - jeśli uśpić, to rzeczywiście mogę się wypowiedzieć - warto wykonać cesarkę. To odciąży kotkę, psychicznie i fizycznie.
W innym przypadku decyzja zależy od oceny sytuacji przez kompetentnego weterynarza. I tego należy się trzymać. Jego doświadczenie zawodowe, badania i dobra obserwacja kotki przez opiekuna powinny w rezultacie dać najlepsze rozwiązanie.

Gógl atakuje z rana

Ostatnie kilka dni cechować się musiało naprawdę kiepskim biometem. Bo jak inaczej wytłumaczyć takie zapytanie: "instrukcja obsługi wypróżniania się"?
Najwyraźniej jednak osoba, która szukała tej instrukcji nie była usatysfakcjonowana treścią niniejszego bloga, bo nie spędziła na nim ani minuty.
Na szczęście padło też kilka sensownych pytań (mimo wszechobecnego "jak" i "dlaczego" w zapytaniach...), na które, w przeciwieństwie do poprzedniego, są w miarę dobre odpowiedzi.

czym dogrzac kocieta
Czymkolwiek: butelką z ciepłą wodą, termoforem, poduszką elektryczną, chętnym do współpracy kotem/psem. Wszystko zależy od skali problemu (tzn. ilości kociąt) i sytuacji. Trzeba też uważać, żeby nie przegrzać kociąt, które powinny mieć dostęp do chłodniejszego miejsca.

kot sika co chwile i nie moge sie wypróżnić
Uznajmy, że nie jest to zabawne. Zakładam, że to kot nie może się wypróżnić? Pewnie coś mu jest, więc trzeba koniecznie iść do weterynarza. Częste sikanie, tak jak u ludzi, jest spowodowane zwykle infekcjami pęcherza czy cewki moczowej. Za to niemożność wypróżnienia jest u kotów dalece bardziej poważną sprawą, niż u człowieka. Jeżeli zaparcie trwa kilka dni trzeba kota zbadać. Możliwe jest "zatkanie" z powodu zjedzonych nitek/folii/sznurówek/Bóg wie czego. To bywa niebezpieczna sytuacja, czasem potrzebna jest interwencja chirurgiczna.

kupic test na parwowiroze
www.forum.miau.pl, dział "Koty". Jest tam osoba, która zajmuje się sprowadzaniem testów na parwowirozę dla 'indywidualnych" odbiorców.
Jeśli potrzeba szybko testu na panleukopenię warto przedzwonić do kilku lecznic i zapytać o możliwość szybkiego wykupienia testu. W Krakowie takie testy ma na pewno obecnie kilka dobrych lecznic, między innymi przychodnia dr. Serwackiego czy klinika Arka.
Sama miałam z tym kłopot, bo lecznice nie zawsze chcą sprzedawać testy bez usługi. Ale jest na to sposób: mieć własny test. Ma to naprawdę sens, gdy są nieszczepione kocięta, prowadzi się dom tymczasowy i tak jak ja od czasu do czasu robi łapankę itp.
Panleukopenia według niektórych wetów jest chorobą rzadką. Nie znaczy to jednak, że się nie zdarza, tym bardziej, że jest bardzo zaraźliwa... lepiej więc zrobić test ;)


środa, 2 września 2009

Googleanalytics wymiatają i miażdżą

Padłam jak przeczytałam:
(pytania do gógla)

"jak ustalic hierarchię miedzy kotami"

Odpowiedź: spróbuj najpierw nie spaść na sam dół hierarchii... Później i tak zrozumiesz, że koty same ustalają między sobą relacje.

"jak szybko z kociakiem do weterynarza"

Rozumiem, że coś się dzieje? Odpowiedź: bardzo szybko.

"co moze wyrosnac na rece"

Odpowiedź: Słyszałam coś o kaktusach.

PS. Już dawno zapomniałam dodać, że Sahara jest FeLV-ujemna :)))))

wtorek, 25 sierpnia 2009

Sahara oraz kolejne dylematy gógla

Sahara jest chora. Nie wiemy dokładnie co jej jest, w każdym razie ma cały zasmarkany nosek i uszka pełne woskowiny. Wysłaliśmy jednak wymaz do badania, dziś zrobimy test na FeLV i wszystko powinno się wyjaśnić. Mam nadzieję jednak, że ten spadek odporności wiąże się z przebytą panleukopenią a nie kolejnymi ciężkimi chorobami :(...


Nie można jednak zaprzeczyć, że kocię czuje się dobrze. Na szczęście uporczywy katar nie robi na niej (raczej) wrażenia. Tutaj przykłady ;) :



słucham muzyki. przeszkadzasz...



Hmmm... (co by tu jeszcze zepsuć?)


A teraz proszę państwa gwóźdź programu.
Otóż tym razem gógl powiedział mi, że szukał "instrukcji podłączania kroplówki dla psa". Jak to się robi? Nie mam pojęcia i tym dziwniejsze jest, że ktoś w ten sposób znalazł mojego bloga. Sama ostatnio kupiłam kabel do kroplówki i przez pól godziny "rozkminiałam" (ukłony dla Katii na Węgrzech;)) jak to się podłącza do kota. Ostatecznie zrezygnowałam i podałam kroplówkę za pomocą strzykawki 20 ml igłą 0,9 (wygodna do aminokwasów itp.). Tyle wiem.
Drodzy czytelnicy, jeżeli się nie umie podłączyć tej kroplówki, lepiej tego nie robić samemu, naprawdę. To grozi szkodami w ludziach, zwierzętach i sprzęcie. Jak się chce robić takie rzeczy samemu, lepiej najpierw poprosić weta o instrukcję - jeśli nie jest skończonym głąbem i nie ma ochoty na was zarabiać (więcej) to wam jej udzieli (ta rada także do mnie ;))).

Ponadto, z mniej śmiesznych zapytań gógla: "kociątko, złamana łapka" - moja odpowiedź - "do weta natychmiast!" A jeśli uważasz, że nie natychmiast, to: "do weta, idioto!". Złamana łapka boli. Naprawdę. Jeżeli nie zabezpieczy się i nie opatrzy złamania oraz nie poda środków przeciwbólowych (a to wszystko może zrobić tylko weterynarz!) to konsekwencje będzie ponosiło niewinne zwierzę.
Kolejna mniej śmieszna rzecz: "kocie choroby objawy zachwianie równowagi". Ktoś wczoraj szukał takiej choroby, która powoduje zachwianie równowagi . Otóż mam nadzieję, że zrobi to jeszcze raz i włączy mojego bloga, bo mam znowu ochotę napisać "idź do weta!!!". Zachwiania równowagi mogą świadczyć o bardzo poważnych problemach neurologicznych (np. w śmiertelnej chorobie Aujeszky'ego), jak również o zupełnych bzdurach, co może znów stwierdzić tylko wet. Potrzebna jest poważna diagnostyka, a doktor Wikipedia raczej nie zbada nam krwi ani nie zrobi RTG. Jest to fajne źródło informacji, gdy nic się nie dzieje. Jednak kiedy zwierzę choruje należy potraktować sprawę poważnie.

Jak dostanę wiecej takich zapytań to założę bloga www.idzdoweta.blogspot.com i będę wysyłać kunktatorów.

Na deser rozespana Sahara:




Hrrrrrrr.... [zatkany nos]



niedziela, 28 czerwca 2009

Kot do schroniska?...



Googleanalytics ostatnio poinformował mnie, że są osoby, które znajdują mojego bloga przez frazę "jakie są warunki oddania kota do schroniska".

Wydaje mi się, że istnieje ograniczona ilość głupszych pomysłów, lepszych jest za to mnóstwo.

Żeby jak najmniej istot czujących ucierpiało należy:

Po pierwsze, zanim weźmie się kota należy pomyśleć parę razy.
Po drugie, jeżeli naprawdę nie możemy z jakichś przyczyn zatrzymać kota - poszukać mu domu wśród znajomych, zrobić ogłoszenia na własną rękę.
Po trzecie: jeżeli tylko czasowo nie możemy się nim opiekować - zatrudnić znajomych lub rodzinę do opieki nad nim bądź opłacić mu koci hotelik.
Po czwarte, gdy już będziemy niemal pewni naszej decyzji iść samemu do schroniska i zobaczyć warunki tam panujące. Zobaczyć ile jest zwierząt, jak się do siebie odnoszą... z pewnością jeśli byliśmy opiekunami jednego kota jedynaka, taka sytuacja nam się nie spodoba.

Jeżeli mimo wszystko tak po prostu oddajemy kota do schroniska to znaczy coś złego, albo o nas, albo o naszej sytuacji. Dlatego, że kot w schronisku cierpi: na nieodpowiednie warunki, ścisk, niezgodność z charakterami towarzyszy, choroby wynikające z przebywania w grupie, niedostatek ciepła i czułości ze strony człowieka, prywatności, spokoju, zabawy...całe lata bycia numerkiem, a w niektórych schroniskach - śmierć z powodu "nieadopcyjności".
Schronisko powinno być miejscem krótkiego postoju w drodze do nowego domu, ale w praktyce często jest umieralnią, ostatnim miejscem na ziemi.

Jako wolontariuszka CK nigdy nie chciałabym, żeby nasze schronisko tak wyglądało. Dlatego apeluję o nieprzekazywanie nam kotów ani psów. Jeżeli przyjmiemy ich jeszcze więcej, sytuacja może drastycznie się pogorszyć, a warunki spaść do poziomu tych ze schronisk o znacznie gorszej renomie - z powodu braku miejsca i funduszy. Nie wierzymy zasadzie, że "jak Bóg dał dziecko, to da również i na nie". Nasze koty wymagają często zbyt dużej opieki.

To wcale nie jest tak, że nie "zwykli" ludzie nie mogą nic zrobić dla zwierząt, także tych w niebezpieczeństwie. Czasem jednak pomoc nie powinna zaczynać się od przewiezienia do schroniska. Powinna za to zacząć się od sterylizacji i przeglądu u weterynarza. W razie braku pieniędzy można je uzyskać z funduszu CIACH!bezdomność.