Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tota. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 grudnia 2009

Saharka - Sacharka

Ostatnio, ku mojemu (zawodowemu) przerażeniu odkryłam, że nazwę pewnego popularnego dwucukru - Sacharozy - piszemy w języku polskim przez "ch"

pozdrawiam

mgr polonistyki.



Postulat: Zmieniamy imię Sahary na Sachara ;). Jest przesłodka. Rozgadany, mały obżartuch 8).

Kontrola jakości zdjęć Sahary publikowanych w internecie:




Tocia i Sahara zastanawiały się wspólnie nad losem myszki. Nie powiedziały mi, do czego doszły.


czwartek, 3 grudnia 2009

Tocia jedzie do Chin



Bo Pan powiedział, że zrobię karierę u Chińczyków...




No.

środa, 11 listopada 2009

Zaczniemy od wiadomości pozytywnych:

Sahara i Daina są zamówione :) Trudno mi sobie było wyobrazić tak dobry dom, jak ten dla Dainy. Z domkiem Sahary się jeszcze nie znamy, jednak wszystko wskazuje na to, że się dogadamy... Pozostaje tylko Osobie, która postanowiła się młodą zaopiekować, głębiej wejść w tajniki kociego zdrowia i bezpieczeństwa. Z duszą na pewno szybko sobie poradzi!:)

Wiadomość zła jest tylko jedna. Jestem chora i nie mam na nic siły, wliczając w to robienie zdjęć. Wygrzebałam jednak coś bardzo ładnego i zabawnego. Zabawnego, bo po pierwsze samo zdjęcie jest samo w sobie zabawne. Po drugie jest już dość stare, a powód, dla którego jeszcze nie znalazło się na blogu jest taki, że nie potrafię obsługiwać mojej komórki, a tym bardziej ściągać z niej zdjęć na komputra. Z odsieczą przyszedł Bartek, który wziął kabelek, wpiął do komórki, do komputera, odczekał chwilę i otworzył odpowiedni folder... to naprawdę nie było takie trudne ;)


A oto Jej Wysokość Kropka (ros. Tочка), 1,5 metra nad ziemią, w nimbie tajemniczości, spogląda łaskawie a przenikliwie na swych poddanych


czwartek, 17 września 2009

pręgi na futrze służą do kamuflażu

Wszyscy o tym wiedzą. Moje koty postanowiły to udowodnić doświadczalnie i z uporem się maskują.


Tocia




Sahara


poniedziałek, 27 lipca 2009

Nowy lokator - i wciąż brak adopcji :(((

Razem z Dainą i Saharą zamieszkał ich prawie-że-rówieśnik Zenit. Poprzednio mieszkał u Mimw. Pomoć był strasznym zbójem i tylko dlatego wylądował na wygnaniu, czyli u mnie ;).

Oczywiście żartowałam ;) wciąż borykamy się z problemem przepełnienia domów tymczasowych, mimo że dołączyło do nas w tym roku mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy pomagają ratować CKoty...

Zenit zupełnie zmienił się po przeprowadzce. Do końca nie wiem, czy chodzi o wychowawczą łapę Xeny, czy też opiekuńczość Toci. A może jedno i drugie? Dość, że z niedotykalskiego zawadiaki, zrobił się mruczkiem i gadułą. Świetnie dogadał się z resztą domowników, a mojego Bartka chyba zupełnie oczarował. Bo to przesympatyczny Toperz jest :)


Niestety, nikt nie dzwoni... :( Tak wspaniałe dziewczyny, Daina i Sahara, wciąż nie mogą doczekać się domu :((

PS. Zenit nie ma wirtualnego opiekuna!!!

środa, 27 maja 2009

Senny dzień


Za oknem pada i wieje, więc koty zabrały się za swoje ulubione hobby...


...spanie...







zzz...



zzzz...









zzz...


zzz...






Aż tu nagle...

Niespodziewany Desant Nikona :P

niedziela, 12 kwietnia 2009

Starszy kot plus rozbrykany maluch

Tak właśnie jest u nas w domu.

Przypadek 1.

Dostojna, sarkastyczna, humorzasta pani Xena spokojnie, na sztywnych łapkach - zupełnie jakby szła na szpilkach - idzie z posłanka pod oknem, gdzie zrobiło się za gorąco dla jej arystokratycznego futra, do transporterka przy miseczkach. Nic nie zakłóca jej dystyngowanego spokoju. Xena rzuca powłóczyste spojrzenie jednego oka, omiatając nim połowę pokoju. Cisza.

"Aż tu nagle..."

Xena czuje gwałtowny podmuch powietrza, a na swym grzbiecie miękki, gumowy brzuszek Toci.

Tocia właśnie zasymulowała polowanie, za jego obiekt uznając tym razem grzbiet Xeny. Tocia swe zamiary obwieszcza setne części sekundy przed skokiem frywolnym "łriuu!", dzięki czemu nie ma żadnej możliwości uniknięcia ataku.

Efekt: Xena jest zirytowana i nie współpracuje. Trzeba wybrać bardziej podatny obiekt, np. mnie. Łriuu!!!

Przypadek 2.

Słodkie Tociątko ogląda ze mną "House M.D." (widocznie też jest hipochondryczką). Leży wyciągnięta na moich kolanach, łepek odwrócony o 180 stopni (nie wiem, jak czyta napisy), sztywna i chyba bardzo wciągnięta w fabułę.
Xena, nie zważając na to, że jest kotem nieśmiałym i generalnie nie powinna robić "takich rzeczy", wskakuje na kanapę i wącha tociowy ogon.

Po czem co następuje:

Tociowy ogon odczuwa zmianę pola elektromagnetycznego w sferze okołoogonowej i przekazuje impuls do CERN (Ciepłolubny Efektywny Radar Nauszny), który natychmiast nakierowuje małżowiny na źródło anomalii w polu. Obcy zostaje wykryty i Zaatakowany, jak mawiają, Na Prędkości. To znaczy niezwłocznie, bez zwracania uwagi na konsekwencje.

Efekt: Koty gonią się radośnie, robiąc nieznośny hałas, przez najbliższe 1,5 godziny, a ja mam umiarkowany, ale jednak, spokój.

Wnioski:

Moje koty wyglądają skądinąd na szczęśliwe, zadowolone, rozruszane. Nie widzę specjalnych frustracji, mimo że Xena bywa czasem zirytowana a Tocia znudzona. Kondycja dobra, pyszczki uśmiechnięte...

Kot młody może bez większych przeszkód zamieszkać z kotem w podeszłym wieku, choć to, jak się do siebie dopasują, zależy od ich charakteru i podejścia opiekuna. Trzeba pamiętać, że niedopasowanie i, co za tym idzie, niezadowolenie i frustracja kotów, mogą się równie dobrze zdarzyć, gdy koty są w tym samym wieku i zwyczajnie nie odpowiadają sobie nawzajem pod względem charakteru.

Apeluję więc, kochani kociarze, żebyście wstrzymali się z wydawaniem arbitralnych opinii (czyt. gadaniem głupot) pt. "do starszego kota kot w podobnym wieku". Nie jest to reguła i alternatywne rozwiązania nie muszą być gorsze. Prawdopodobieństwo prawdopodobieństwem, jednak wybór towarzysza dla naszych starszych podopiecznych powinien odbywać się w oparciu o naszą znajomość jego charakteru a nie abstrakcyjne, w gruncie rzeczy, kryterium wieku - przecież dla każdego znaczy on coś zupełnie innego.

niedziela, 30 listopada 2008

Problemy z wychowaniem Dużego

Wiadomo, że Duży to czasem jest do niczego, bo na przykład zajmuje się sobą a nie mną. Czyta coś, zupełnie bez sensu, albo co gorsza je i w dodatku się nie dzieli (nawet ogórka nie chce dać...). Bywa, że pracuje, czego nie rozumiem, ale wygląda na zmęczonego, więc go pocieszam i staram się wpychać mu częściej nosek do ucha, oka, albo co tam się trafi. Nie wiem, dlaczego mnie zrzuca z kolan, ale jestem konsekwentna i staram się go nauczyć, że nie może mnie zrzucać, kiedy chcę być na jego kolanach. Wydaje się kompletnie uparty.
Zdarzają się jednak chwile, kiedy należy użyć środków bardziej drastycznych.
Pokażę jak to się robi, żeby zwrócić uwagę zupełnie niezainteresowanego Dużego.

1. Wchodzimy na kolana. Najlepiej w sposób Zaskakujący i Nieoczekiwany.
2. Robimy duże oczy. O tak:


3. A potem próbujemy zrobić jeszcze większe:


Jeśli nie zostaniemy należycie ukochani to przynajmniej ktoś nam zdjęcie zrobi...

piątek, 28 listopada 2008

Kilka słów o codzienności i odchudzaniu kota...

Kawałek Tocia zza kawałka Xeny ;)

O codzienności...

Xena jak się okazało jest bardzo elastycznym kotem. Kiedy nie stresujemy jej np. leczeniem uszu robi się gotowa do współpracy ze wszystkimi, łącznie z Mimblą, o Toci nie wspominając. Gorzej, że w końcu trzeba kiedyś kotu zrobić przegląd - ma już jednak 14 lat, zawsze się może coś w tym ciele "porobić". Wygląda na zdrową, jednak wolę dmuchać na zimne.
Zapędy dyktatorskie Tocince można wybaczyć, gdy się weźmie pod uwagę to, że cały czas próbuje usilnie rozruszać dwie starsze panie. Xenę skutecznie, Mimblę niekoniecznie.
Problem polega na tym, że Xena jest szczupła. Podniesienie tyłka z podłogi nie sprawia jej więc specjalnego problemu...

Coś zobaczyłam. Upoluję.



Kilka słów o nadwadze i otyłości u kota...

Mam wrażenie, że bardzo niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo niebezpieczna jest nadwaga. Niewielu też wie od jakiej wagi zaczyna się niebezpieczeństwo. Zainteresowanych wysyłam do lekarza weterynarii, który podczas rutynowej kontroli zdrowia kota, powinien też określić jego wagę i zbatać czy jest ona prawidłowa. Tak czy inaczej nie należy bagatelizować problemu, jeżeli chcemy odpowiedzialnie podejść do opieki nad naszym kotem i zapewnić mu dwadzieścia lat spokojnego i komfortowego życia w naszym towarzystwie.
Często zdarza się tak, że osoby, będące opiekunami kotów (domowych czy dzikich) zachowują się, jakby były na wojnie... trzeba utuczyć kota, by wyglądał "dostatnio", jakby na wypadek głodu, żeby był okrąglutki i ładny. Taki... archetypicznie gruby.
Jednak trzeba zdać sobie sprawę z tego, że duża masa wcale nie czyni naszego kota szczęśliwym, tak samo jak zbyt duże ilości pożywienia i zbytnia jego dostępność. Wystarczy porównać koty szczuplejsze, zwykle bardziej witalne i radosne, do ociężałych, przygnębionych grubasów.
Pierwsza pomoc w wypadku, gdy stwierdzisz, że Twój kot jest gruby powinna przebiegać następująco:
- kot powinien otrzymywać pożywienie w porcjach, nie zaś mieć do niego dostęp przez cały czas. Usuń miseczkę z jedzeniem, ustal pory np. 3 posiłków w ciągu dnia.
- sprawdź, jakie są wskazania jeśli chodzi o dawkowanie karmy Twojego kota. Niektóre firmy podają zawyżone dawkowanie, co prowadzi do otyłości. Są to na ogół ci sami producenci, których pożywienie ma 4 % mięsa. Radzę sprawdzić na opakowaniu jego zawartość. Kot jest mięsożercą i potrzebuje mięsa a nie soi i papki buraczanej z popiołem.
- dawkę dzienną pożywienia podziel i podawaj w trzech porcjach. Kot będzie jadł z wielkim entuzjazmem, jeśli do tej pory miał cały czas dostęp do jedzenia.
- zapewnij swojemu mruczkowi ruch tzn. zabawę. Bardzo dobrze jest, gdy kot ma swojego kociego towarzysza.
- idź do weterynarza, skonsultuj z nim problem, ustalcie plan odchudzania, wybierzcie odpowiednia karmę.

Także zwykle widzę (przez kamerkę internetową obsługiwaną przez Bartka ;) ) ganiające się i dziko podskakujące Tocię i Xenę. Mimbla w tym czasie siedzi. Siedzi. Patrzy. Głową rusza tylko w stanie najwyższej konieczności. Wyższa konieczność następuje, gdy przychodzi Tocia i wyrazi pragnienie ssania Mimbli, co oznacza "w ryja" i "fuu". Nie lubimy tego, nie, nie.
Niepokoi mnie jej nieruchawość. Z kotami pod tym względem jest jak z ludźmi: nadwaga i brak ruchu są szkodliwe. Na dodatek dolegliwości te powodują błędne koło: kot z nadwagą nie będzie się ruszał, nieruszający się będzie gruby. I tak w kółko. Trzeba zmniejszyć ilość jedzonka i izolować od misek innych kotów.
Mimbel jest pod tym względem upierdliwy. Zjada swoją porcję (precyzyjnie wyznaczoną wg wskazań producenta - jedzą Bento Cronen premium) w tempie ekspresowym, po czym zabiera się za jedzenie Toci, która zamiast jeść myśli. Głównie nad tym, co by tu zbroić albo jak by tu wskoczyć panu na kolana. Bo pan jest taki fajny i nie może czekać.
W końcu Tocia zapomina o jedzeniu , a Mimbla metodycznie opróżnia miskę.
Rezultat: Mimblę można dalej toczyć, mimo już niemal dwumiesięcznego ograniczenia w jedzeniu.

Bartek zbyt wielkiem motywacji do bardziej radykalnych metod odchudzania Mimbli nie ma, bo czas podawania posiłków w dwóch pomieszczeniach wydłuża się mniej więcej dwukrotnie. Należałoby później także znosić amory Mimbli, która zapewne zapałałaby nagłą miłością do Podajnika Karmy (nie brzmi to nieco mistycznie? :P) i byłaby trzykrotnie bardziej absorbująca niż teraz.
Nie dziwię mu się wcale... Chyba jednak poświęcę się i ją odchudzę, kiedy wrócę ;)

Mru.


czwartek, 27 listopada 2008

Nudy


Nudy...


...nudy...

...i tu też nudy...


...a może by tak...


...coś zbroić??



Dziecko, co ty wyprawiasz... Zawału przez Ciebie dostanę. Widzisz, już mi język wypada. Nie, wcale się od Xeny nie nauczyłam.


poniedziałek, 24 listopada 2008

Spojrzenia

Każde kocie spojrzenie, tak jak i ludzie, ma w sobie coś wyjątkowego. Jakby ktoś nie wierzył, że koty miewają różne charaktery...wystarczy popatrzeć im w oczy.


Tocia. Esencja niewinności. Ciekawość. Morze kociej miłości do całego świata. Ale najbardziej do Pana ;)


Xena. Mądrość. Po prostu. W czystej postaci.


Mimbla. Samotność.

Mimbla wciąż czeka... czeka... jest cierpliwa. Sypia grzecznie pod szafką na buty. Cóż, takie jej ulubione miejsce. Czasem pogada sobie z koleżanką Xeną. Czasami umyje smarkacza Tocię, przecież to dziecko jeszcze. Wciąż boi się o jedzenie - przez głód, którego w życiu doznała - więc apetyt ma niepohamowany. Bartek ma w związku z tym wielki problem z utrzymaniem jej prawidłowej wagi. Czasem nerwowo reaguje na człowieka, choć gdy przekona się, że ręka to nie kij/grabie/łopata (kto wie...) daje się głaskać, czasem pomruczy. Jest zdrowa, miła, łagodna, piękna... kto ją zechce? Już ponad pół roku czeka na domek.

niedziela, 23 listopada 2008

Pełna kontrola

Tocia wcale nie leży na monitorze po to, żeby było jej ciepło w zimowe, listopadowe dni. Proszę zwrócić uwagę na kamerę...

Tocia kontroluje....

...wcale nie dziwię się, że Mimbla i Xena postanowiły ukrywać się pod szafką na buty.

poniedziałek, 17 listopada 2008

piątek, 7 listopada 2008

Świat stanął na głowie...

Oczom swoim nie wierzę - od komentowania się powstrzymam...

:D



Ten dziw przyrodniczy dzisiejszy jest być może spowodowany zachowaniem Toci. Ta mała zołza wymyśliła sobie, że chce być "samicą alfa" (co z tego, że wysterylizowana i co z tego, że kot ;)) i że stłucze wszystkich, którzy staną jej na drodze do Wyłącznego Posiadania Pana. Bartek ze zdumieniem zaobserwował, że Mimbla bez problemu dała się zepchnąć na niższą pozycję w hierarchii... z Xeną nie pójdzie Toci tak łatwo, w końcu to jednak twarda baba. Wolałabym zresztą, żeby to jednak ktoś rozsądny rozdawał karty w tym stadzie...
Królewna wyobraża sobie chyba, że jest już niepodzielnym władcą i wymyśliła sobie pałac. Ma też, jak widać, kamerdynera :P

Kto by pomyślał, że taki kurdupelek jest w stanie sterroryzować trzykilową kotkę w średnim wieku...

czwartek, 30 października 2008

Jesteśmy strasznie czyści...

...bo się myjemy dużo



bez komentarza ;))

środa, 29 października 2008

Kocie sny

O czym śnią koty?...

Znalazłam ostatnio taki strasznie smutny teledysk Moby'ego. Utworek nazywa się
"Dream about me" i sam w sobie jest średni, za to sam filmik mógłby służyć jako skuteczna tortura dla kociarzy (mimo, że kotek jest tu pretekstem do powiedzenia czegoś innego). Oczywiście, że się poryczałam. Musiałam aż na odtrutkę posłuchać Genesis... ;)

A koty śnią dużo...

Sen jest jedną z ulubionych kocich rozrywek. Można przez sen polować, czaić się, pałaszować pluszowe myszki - co się tylko sobie wymarzy. Bardzo zabawne jest jak kot śniąc porusza łapkami, "biega", węszy, pomrukuje, jakby zobaczył coś bardzo, bardzo godnego natychmiastowego upolowania.

Śpi się, jak wiadomo, najlepiej razem.
Tylko nie zawsze jest wygodnie...


Bo ktoś się strasznie panoszy...

Na razie nieśmiało i na marginesie chciałabym poinformować, że niedługo Oregona będą czekały dobre wieści... i kolejny kotek nie będzie miał takiego smutnego życia jak ten w teledysku Moby'ego...

wtorek, 28 października 2008

Kot książkowy

Zdjęcie niestety kiepskiej jakości i nie oddaje całe urody naszej Toci...
...ale za to pokazuje, że Tocia jest Kotem Książkowym.
I lubi szafkę....

...co więcej inne koty też lubią tą samą szafkę... zastanawiam się, jakim sposobem mój TŻ jeszcze nie może przyjąć do wiadomości (tj. jak mu się to udaje, by nie do końca przyjmować...), że koty:

1. Wchodzą wszędzie, gdzie mają możliwość wejść, np. na szafkę z książkami. Nie biorą pod uwagę tego, że jest niestabilna i leżą na niej Bardzo Ważne Rzeczy.
2. Ostrzą pazurki na rzeczach, na których przyjemnie się ostrzy pazurki. Do tej kategorii należy ulubiony plecak TŻta, który bardzo łatwo się zaciąga.
3. Interesują się jedzeniem swojego Ukochanego Pana, mimo, że jest Ukochanym Panem. Ale jedzenie to w końcu jedzenie ;). Nawet jeżeli są to ogórki.
4. Ale przede wszystkim Pan jest Ukochanym Panem, więc trzeba próbować wskakiwać mu na kolana, bo jest fajny i ciepły. Nawet jeżeli ma się odbyć 20 (słownie: dwadzieścia) prób wskoczenia i zostania, to warto to robić, bo może w końcu znudzi mu się zrzucanie...




...TŻ oczywiście liczy na to, że to właśnie Toci pierwszej znudzi się wskakiwanie... ;)

poniedziałek, 20 października 2008

Już nie całkiem, a jednak wciąż tycia...

...Tocia!

teraz moje śliczne maleństwo wygląda tak:

taka jestem slicna...

i z tej strony tes...

niedziela, 12 października 2008

Całkiem duże święto...

Z radością pragnę oświadczyć, że Xena została MOIM kotem :). Zaraz później, 25.X.2008 nasza mała Tocinka stała się kotem mojego Towarzysza Życia - Bartka .
Bardzo się cieszymy, że obie dziewczyny będą z nami już zawsze, aż do końca swojego kociego życia :)

Kolejna bardzo dobra wiadomość - w ostatnich dniach dom znalazła Nebraska - ta sama, która trafiła do mojej łazienki pod opiekuńcze skrzydła Mimbli. Wcześniej przeprowadziła się tymczasowo do Mimw, której bardzo, bardzo dziękuję za fachową i czujną opiekę nad małą :). Tym samym składam też podziękowania Myszce, która jak zwykle profesjonalnie zajęła się przeprowadzeniem adopcji.

A teraz, jako że to całkiem duże święto - za koteczki i za następne adopcje - Hip-hip hurrra! :D

Tak wyglądała Nebraska po sterylizacji - w kubraczku z powodu ranki, która nie bardzo chciała się ładnie goić - razem ze swoją koleżanką Selectą w domku u Mimw


Nebraska jeszcze u Mimw, zaraz po ściągnięciu kubraczka:



Zdjęcia zostały udostępnione przez Mimw :)

sobota, 21 czerwca 2008

Toćka i moje problemy kardiologiczne

Och, Tocinko moja śliczna!




Od kiedy Tocia cokolwiek kojarzy z rzeczywistości, kompletnie zwariowałam na jej punkcie. Strzałą miłości rażona, próbuję sama siebie przekonać, że Tocia zasługuje na lepszy domek od mojego - ostatecznie u mnie ciągle byłaby narażona na najazd smarkaczy łamane przez starców łamane przez kobiety ;) Sodoma i gomora.
Tocia za każdym razem, gdy bierze się ją na ręce mruczy jak opętany przez moce piekielne ciągnik rolniczy. Snopowiązałeczka moja śliczna. Traktoruś biało-ciapkowany.
Gdybym jeszcze miała problem tylko z nią; a tu tak naprawdę trzy się jeszcze takie mózgo- i sercowiązałki hodują...