wtorek, 1 grudnia 2009

Sesja w zieleni

Kupiłam SOBIE zielony pledzik. Myślałam, że będzie służył przede wszystkim MI. Jak zwykle byłam w błędzie. Otóż tak naprawdę kupiłam go Saharze. Okazało się, że mam kota-narcyza*.



Oto ja, Sahara



I ja...



...i ja...



...i wreszcie JA.




*UWAGA! Prawdziwe narcyzy są trujące dla kotów.

poniedziałek, 30 listopada 2009

Tajemnicze niechcenie Sahary.



Wciąż brak chętnych na kota idealnego. Miłego, zdrowego, bezproblemowego. Wykastrowanego, wysportowanego i wyluzowanego. Nikt nie chce Sahary i to jest dziwne...

Ta i inne zagadki powinny trafić do jakiegoś opracowania ufologicznego.

The answer is out there


środa, 11 listopada 2009

Ortografia na dobranoc

Pewna osoba zadała góglowi pytanie, jak opiekować się kotką wcionży.

Nie wiem, kim jest Wcionża, nie odpowiem więc na pytanie, nie mam bowiem pojęcia o jej kotach ;).
Zaczniemy od wiadomości pozytywnych:

Sahara i Daina są zamówione :) Trudno mi sobie było wyobrazić tak dobry dom, jak ten dla Dainy. Z domkiem Sahary się jeszcze nie znamy, jednak wszystko wskazuje na to, że się dogadamy... Pozostaje tylko Osobie, która postanowiła się młodą zaopiekować, głębiej wejść w tajniki kociego zdrowia i bezpieczeństwa. Z duszą na pewno szybko sobie poradzi!:)

Wiadomość zła jest tylko jedna. Jestem chora i nie mam na nic siły, wliczając w to robienie zdjęć. Wygrzebałam jednak coś bardzo ładnego i zabawnego. Zabawnego, bo po pierwsze samo zdjęcie jest samo w sobie zabawne. Po drugie jest już dość stare, a powód, dla którego jeszcze nie znalazło się na blogu jest taki, że nie potrafię obsługiwać mojej komórki, a tym bardziej ściągać z niej zdjęć na komputra. Z odsieczą przyszedł Bartek, który wziął kabelek, wpiął do komórki, do komputera, odczekał chwilę i otworzył odpowiedni folder... to naprawdę nie było takie trudne ;)


A oto Jej Wysokość Kropka (ros. Tочка), 1,5 metra nad ziemią, w nimbie tajemniczości, spogląda łaskawie a przenikliwie na swych poddanych


poniedziałek, 28 września 2009

Gógl rozsądnie

Ktoś via gógl zapytał trzeźwo:

"czy można kastrować kotkę 7-letnią"

odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale jeżeli kot jest w dobrej kondycji zdrowotnej - nawet powinno się. Wahania hormonalne (ciąże, rujki) i związane z tym zmiany w macicy mogą prowadzić do groźnych chorób, np. ropomacicza i różnych rodzajów raka.

Przed kastracją kot powinien być zbadany przez weterynarza, który przeprowadza wywiad, pyta o ewentualne dolegliwości, przeprowadza badanie itp. Jeżeli narkoza będzie dla kota przeciwwskazana, z pewnością o tym powiadomi właściciela. Czasem zdarza się, że mimo ryzyka przeprowadza się zabieg, gdyż jest niezbędny dla ratowania życia kota (w przypadku nowotworów itp.).

Ja w każdym razie polecam :) Xena została wykastrowana aborcyjnie gdy miała 13 lat. Szybko doszła do siebie i dziś, po prawie dwóch latach, czuje się wciąż bardzo dobrze. Strach jednak pomyśleć, co by było, gdybyśmy zaniechali operacji.

czwartek, 24 września 2009

Czy warto wykonywać kotce cesarskie cięcie?

Takie pytanie pojawiło się wczoraj w góglu. Gógl grzecznie wyświetlił mojego bloga, ale odpowiedź chyba niezbyt usatysfakcjonowała osobę czytającą.

Może wyrażę się jeszcze jaśniej: takie pytania należy zadawać weterynarzowi, do którego ma się zaufanie, najlepiej sprawdzonego przez kilka osób w różnych sytuacjach.
Ma to znaczenie dlatego, że każda ciąża przebiega nieco inaczej. Każda kotka jest inna. Zależy też, co chce się zrobić z kociętami - jeśli uśpić, to rzeczywiście mogę się wypowiedzieć - warto wykonać cesarkę. To odciąży kotkę, psychicznie i fizycznie.
W innym przypadku decyzja zależy od oceny sytuacji przez kompetentnego weterynarza. I tego należy się trzymać. Jego doświadczenie zawodowe, badania i dobra obserwacja kotki przez opiekuna powinny w rezultacie dać najlepsze rozwiązanie.

Konkurs na super-dom-tymczasowy

Na tym wątku opisywana jest historia bardzo chorej kotki:
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=76757&p=4958517#p4958517

Jej sytuacja jest jednak wyjątkowa, bo chorobą, na którą cierpi Blade jest strach. Jej sytuacja przerasta po kolei wszystkich, a dom tymczasowy, który opiekuje się nią obecnie jest na skraju wyczerpania.

Poszukujemy wyjątkowego domu. Takiego, który lubi wyzwania i nie zraża się porażkami. Który miałby ambicję wyciągnięcia Blade do świata, w którym istnieje radość życia.

Wymagania są następujące:
- doświadczenie z różnymi kotami
- wytrzymałość psychiczna
- odporność na stres, szczególnie związany z porażkami
- gotowość na codzienne podawanie leków
- duża ilość wolnego czasu.
- brak kotów w domu

Taki dom istnieje gdzieś, na pewno. Może być także tymczasowy. Potrzebujemy takiego "supermana" od kotów